niedziela, 4 grudnia 2016

Rozdział 5

Obudziła mnie Pola, która skoczyła na mnie.
- Hej szkrabie! Gdzie rodzice? - zapytałam.
- Śpią.
- Aha to może damy im się wyspać, a my pójdziemy zrobić jakieś śniadanko, a potem może spacer co ty na to?
- Tak! -krzyknęła Pola.
- No to dobrze. Tylko się ubiorę. Zaczekaj tutaj - powiedziałam i poszłam się ubrać. Zaczesałam włosy w kucyka i delikatnie się pomalowałam. Gdy wyszłam z łazienki Pola siedziała na łóżku machając nóżkami i czekała na mnie.
- Idziemy? - zapytałam. A Pola kiwnęła główką. Chwyciłam ją za rączkę i weszłyśmy do kuchni. Zabrałam się za robienie kanapek. Gdy narobiłam ich cały talerz razem z Polą zaczęłyśmy jeść. Jak skończyłyśmy umyłam jej buzię, bo cała się obrudziła. Koło talerza napisałam kartkę, że razem z Polą wyszłyśmy na spacer. Poszłyśmy do parku. Pola zadawała bardzo dużo pytań, a ja starałam się jej na wszystkie odpowiadać. W pewnej chwili zauważyłam zmieżającą w naszą stronę znajomą postać.
- Cześć! - zawołał Andrzej.
- Hej! - odpowiedziałam.
- A co to za ślicznotka? - zapytał wskazując na Polę.
- Moja bratanica.
- Aha. Mogę się z wami przejść?
- Oczywiście.
Szliśmy tak we trójkę. Pola złapała mnie i Andrzeja za rękę. Wyglądaliśmy zupełnie jak jakaś szczęśliwa rodzinka. Rozmawialiśmy tak i szliśmy przez dłuższy czas dopóki Poli nie znudziło się chodzenie na nogach i zaczęła się domagać, aby wziąć ją na ręce.
- Ja ją wezmę - zaproponował Andrzej.
- Ok. Pola pójdziesz do wujka na rączki? - zapytałam, a ona kiwnęła główką. Andrzej wziął ją na ręce i powoli zaczęliśmy wracać do domu. Gdy doszliśmy Andrzej musiał wejść z nami, poniewaz Pola wcale nie chciała schodzić z jego rąk. W salonie siedziała Monika z Michałem.
- Hej! - powiedzieliśmy wchodząc.
- Cześć! Gdzie byliście? - zapytała Monika.
- W parku. Zabrałam Polę na mały spacer - odpowiedziałam. Posiedziliśmy jeszcze trochę w salonie, ale potem postanowiłam zabrać się za obiad. W tym czasie Andrzej poszedł do domu. Długo namawiałam go, żeby został, ale nie udało mi się. Zjedliśmy obiad w miłej atmosferze, a potem siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy filmy. Nawet Pola siedziała grzecznie.

czwartek, 17 marca 2016

Rozdział 4: ,,Powrót do domu i spotkanie z rodziną''

Następnego dnia obudziłam się znacznie później niż Kinga. Ona już była ubrana, więc ja też postanowiłam wstać i się ubrać. Po 10 minutach poszłyśmy na śniadanie. Gdy zjadłyśmy wróciłyśmy do pokoju. Była godzina 8, więc miałyśmy jeszcze chwilkę czasu. O 9 zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy pod skocznię. Seria próbna zaczęła się punktualnie. Nie było źadnych przeszkód związanych z wiatrem. Konkurs także odbył się bez problemu. Wygrał Michael Häyboeck, drugi był Kenneth Gangnes, a na ostatnim miejscu podium uplasował się Severin Freund. Nasi rodacy byli dość daleko. Po skończonych zawodach wróciłyśmy do hotelu i zaczęłyśmy się pakować.
- Wszystko masz? - zapytałam.
- Raczej tak. A ty?
- Ja też chyba wszystko mam. To co jedziemy na lotnisko?
- Tak chodź. Zadzwonię po taksówkę - powiedziała Kinga.
Na lotnisku byłyśmy o 11. Przeszłyśmy przeź odprawę i wsiadłyśmy do samolotu.

***********
Właśnie wylądowałyśmy. Była godzina 14. Dojechanie do domu zajęło nam pół godziny. Kiedy ,,wpadłam'' do domu szybko go ogarnęłam. Zrobiłam jeszcze na szybko jakąś sałatkę, żebym miała czym gości poczęstować. Michał z Moniką i Polą przyjechali o 15. Zaprosiłam ich do środka.
- Cześć braciszku! - krzyknęłam i przytuliłam Michała najmocniej jak umiałam.
- Hej! Ja też się cieszę, że cię widzę, ale za chwilę mnie udusisz - powiedział ze śmiechem Misiek.
- No dobrze, już dobrze - odkleiłam się od niego. - Cześć bratowa! - zawołałam i rzuciłam się na Monikę.
- Hej! Miło cię widzieć, ale mogłabyś mnie już puścić? - powiedziała Monika.
- Oczywiście. Po prostu dawno was nie widziałam. Polaaaaaa!!!!! No cześć malutka!!!
- Ceść ciocia - powiedziała słodko.
- Chodźcie siadajcie. Nie będziemy przecieź stać tak w korytarzu.
Michał siadł na kanapę w salonie z Polą, a Monika poszła mi pomóc w kuchni. Gdy poznosiłyśmy wszystko do salonu, siadłyśmy na kanapę obok Miśka.
- Więc mówcie co was do mnie sprowadza, bo jakoś nie wierzę, że przyjechaliście tu bezinteresownie.  - zapytałam.
- No masz rację - odezwał się mój brat. - Mamy dla ciebie bardzo ważną wiadomość.
- Zamieniam się w słuch - oznajmiłam.
- Bo wiesz ja... - zaczęła Monika - ja jestem w ciąży.
- To wspaniale. Bardzo się cieszę.
- i w związku z tym mamy do ciebie pewną prośbę, ale nie wiemy czy się zgodzisz. - zaczął Michał. - Chcielibyśmy razem z Moniką, abyś została matką chrzestną naszego dziecka. Mamy u ciebie dług, bo wiemy, że chciałaś być chrzestną matką Poli, ale wiadomo, że wyszło innaczej. Więc zgodzisz się?
- Oczywiście. Będę zaszczycona. - odpowiedziałam z dumą. - ale może chodźcie już spać, bo już późno, a Pola przysypia na siedząco.
- Ok.

--------------------
Hej. Przepraszam, że tak późno dodaję ten rozdział i że jest taki krótki, ale nie miałam ostatnio w ogóle weny. Nie wiem kiedy dodam następny rozdział. Musicie być cierpliwe
PS. Przepraszam za błędy.

wtorek, 1 marca 2016

Rozdział 3: ,,Pobyt w Vikersund''

Następnego dnia obudziłam się o 8. Kinga jeszcze spała. Nie chciałam jej budzić, więc poszłam cichutko do łazienki. Tam wzięłam sobie krótki prysznic, żeby się orzeźwić. Zrobiłam sobie lekki makijaż. Miałam jeszcze dużo czasu. Seria próbna, na którą miałyśmy iść zaczynała się o 13. Kiedy weszłam do pokoju Kinga właśnie się obudziła.
- Hej! Jak się spało? - zapytałam.
- Hej! Dobrze. Która godzina?
- Dziewiąta. 
- O matko to już tak późno? 
- Nie tak strasznie późno. Co dzisiaj robimy?
- Nie wiem. Może pójdziemy się przejść - zaproponowała Kinga.
- Ok.
Kinga wstała i poszła do łazienki.  Do mnie w tym czasie zadzwonił mój kochany braciszek.

* Rozmowa telefoniczna *

- Cześć braciszku! Co tam chciałeś?
- No hej siora! Gdzie jesteś w tym momencie?
- W Vikersund.  A co?
- Aha. To szkoda, że jesteś tak daleko. Mieliśmy dzisiaj do ciebie wpaść razem z Moniką i Polą. No, ale cóż mówi się trudno i żyje się dalej. Więc kiedy wracasz?
- Prawdopodobnie jutro. Jak chcesz to możesz przyjechać jutro w godzinach popołudniowych. Zostaniecie przy okazji na noc. 
- Ok. Zapytam się Moniki co o tym sądzi i ci oddzwonię.
- Dobra. To cześć, pa, hej!
- Pa.

* Koniec rozmowy telefonicznej *


- Z kim rozmawiałaś? - zapytała Kinga.
- Z Michałem. Gotowa?
- Tak. A co chciał? - zapytała i wyszłyśmy z pokoju.
- Pytał się gdzie jestem, bo chciał do mnie przyjechać.
- Pewnie ma jakąś ważną sprawę, bo on tak sam od siebie do ciebie nie przyjeżdża.
Kinga miała dużo racji. Michał jest bardzo dobrym bratem, ale jeśli mnie odwiedza to musi mieć jakąś mega ważną sprawę. Ciekawe co tym razem.
- Pewnie tak. Tylko zastanawiam się co będzie tym razem. Wydawało mi się, że wyczerpał już wszystkie możliwości.
- Wiesz on zawsze coś wymyśli.
Gdy Kinga przestała mówić dostałam sms'a.


Od: Michał :*

Monika się zgodziła. Przyjedziemy jutro o 15. Może być? :D

Do: Ja

Uśmiechnęłam się i szybko mu odpisałam.


Od: Ja

Oczywiście, że może być. Czekam na ciebie z niecierpliwością.  :* :*

Do: Michał :*

,,Jutro przyjeżdża Michał, a moje mieszkanie jest na pewno w opłakanym stanie. Jak wrócę będę musiała je szybko ogarnąć.'' - pomyślałam.
- Co ty tak dzisiaj bujasz w obłokach? - zapytała Kinga.
- A nie wiem. Jakoś tak. Zastanawiam się czy moje mieszkanie jest naprawdę w takim opłakanym stanie, czy tylko mi się tak wydaje. - odpowiedziałam.
- Ostatnio jak u ciebie byłam to nie było tak źle.
- Obym nie miała tylko jutro dużo sprzątania. Chodź wracamy do hotelu, bo jest już 10:30, a my nie jadłyśmy jeszcze śniadania.
- No właśnie. Mój brzuch już zaczyna się upominać - zaśmiała się Kinga. Gdy wróciłyśmy do hotelu była 10:45. Siadłyśmy przy jednym z wolnych stolików w hotelowej restauracji i zaczęłyśmy przeglądać menu. Ja wybrałam sobie naleśniki z czekoladą, a Kinga z truskawkami. Gdy dostałyśmy nasze zamówienia szybko je zjadłyśmy. Odniosłyśmy talerze i poszłyśmy do naszego pokoju. Była już 11:30, więc zaczęłyśmy się przebierać. Gdy się przebrałyśmy wyszłyśmy z pokoju, a Kinga go zamknęła. Zamówiłyśmy jeszcze taksówkę. Przyjechała po 10 minutach. Od razu ruszyłyśmy na skocznię. Gdy przyjechałyśmy poszłyśmy zająć swoje miejsca na trybunach.
- Idź zająć nam miejsce. Ja pójdę jeszcze sobie po kawę. Kupić ci coś? - zapytałam.
- Mi też możesz kupić kawę - powiedziała Kinga.
- Ok.
Poszłam do automatu. Miałam już kupować kawę gdy ktoś zawołał:
- Maja?
Odwróciłam się, żeby zobaczyć kto to. Igła. Co on tu robi?
- Hej! Co ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona.
- Cześć! No jak to co? Przyleciałem dopingować polskich skoczków narciarskich - powiedział.
- Ty? Ja myślałam, że wolisz siatkówkę.
- Oczywiście. Siatkówka jest na pierwszym miejscu, ale skoki na drugim.
- Aha. Nie wiedziałam. Gdzie masz miejce? - zapytałam. Krzysiek pokazał mi swój bilet. - O to koło nas. Chodź ze mną. Tylko wezmę jeszcze kawy.
- Ok.
Poszłam razem z Igłą. Gdy podeszliśmy do Kingi dałam jej kawę i powiedziałam:
- To jest Krzysiek Ignaczak, a to jest Kinga siostra Andrzeja Stękały - przedstawiłam ich sobie, a oni podali sobue rękę na powitanie.
- To wy się znacie? - zapytała zdziwiona.
- Tak. Przecieź to kolega mojego brata z reprezentacji - powiedziałam.
Kinga już nic nie odpowiedziała, bo właśnie w tej chwili zaczęła się seria próbna. Skończyła się za godzinę. Wygrał ją oczywiście Peter Prevc. Kami był 12, Andrzej 13, Dawid i Maciek razem na 16 miejscu, a Stefan na 20. Za pół godziny miała się zacząć seria konkurowa. W tym czasie razem z Kingą i Krzyśkiem rozmawialiśmy o siatkówce.

**********

Właśnie skończył się ostatni już w tym sezonie konkurs na największej skoczni świata. Wygrał Peter Prevc, a Polacy bili na dość odległych miejscach. Chyba szkoda mówić. Po konkursie pożegnałyśmy się z Igłą i wróciłyśmy do hotelu. Było już bardzo późno, więc tylko umyłyśmy się i po dniu pełnym wrażeń poszłyśmy spać.

--------------------------------------
Hej! Mamy trzeci rozdział. Nawet nie jest taki krótki, ale staram się pisać dłuższe rozdziały, żebyście mieli co czytać. Przepraszam za każdy błąd, który pojawił się w tym rozdziale. Staram się je wyeliminować, ale ja jestem tylko człowiekiem i mogę się pomylić. Ten rozdział jest troszkę szybciej niż poprzedni, bo miałam trochę więcej weny. Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca tej mojej długiej wypowiedzi. PAMIĘTAJCIE:

CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ 

sobota, 27 lutego 2016

Rozdział 2: ,,Niespodzianka"

Obudziłam się o 6:30. Poleżałam jeszcze parę minut i postanowiłam wstać, aby się wyrobić. Poszłam do łazienki gdzie wzięłam sobie krótki, ożeźwiający prysznic, ubrałam się w czarne spodnie i niebieską bluzkę, a na to zarzuciłam cienki sweterek. Umyłam zęby i zobaczyłam, że jest już 7:10, więc poszłam do kuchni i zaczęłam robić sobie śniadanie.  Postawiłam na płatki z mlekiem. Gdy skończyłam umyłam za sobą naczynia i popatrzyłam na zegarek. Była 7:30. Poszłam jeszcze do pokoju, sprawdziłam czy wszystko wzięłam, ubrałam buty oraz kurtkę i wyszłam z domu. Gdy doszłam do Kingi była już 8. Zadzwoniłam dzwonkiem i spokojnie stanęłam pod drzwiami. Po paru sekundach otworzyła mi je mama Kingi.
- Dzień dobry - powiedziałam - jest Kinga?
- Jest. Proszę wejdź.
- Dziękuję.
- Kinga jest u siebie w pokoju. Zostaw sobie tutaj wszyskie rzeczy i idź do niej.
- Dobrze.
Poszłam do pokoju Kingi. Ona akurat sprawdzała czy wszystko ma.
- Hej! - powiedziałam.
- Cześć
- Jak tam gotowa? - zapytałam.
- Oczywiście. Zwarta i gotowa - odpowiedziała - Moj tata nas zawiezie na lotnisko.
- Ok.
Kinga wzięła wszystkie swoje rzeczy i zeszłyśmy razem na dół. Ubrałyśmy kurtki i wsiadłyśmy do samochodu, gdzie z kierownicą siedział już jej tata. Gdy dojechałyśmy na lotnisko Kinga pożegnała się z tatą i poszłyśmy na odprawę. Za parę minut siedziałyśmy już razem w samolocie. Cały lot rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Po upływie kilku godzin usĺyszałyśmy, że zaraz będziemy lądować. Gdy wyszłyśmy z samolotu była już 11:00. Odebrałyśmy swoje walizki i próbowałyśmy złapać jakąś taksówkę. No właśnie próbowałyśmy, bo jak na złość żadnej nie było. Naraz podjeżdża do nas jakiś samochód. Przestraszyłyśmy się. Lecz gdy odsunęła się przednia szyba poznałam od razu Kamila Stocha.
- Cześć dziewczyny - powiedział -Wsiadajcie. Podwiozę was.
- Dzięki - powiedziałam.
- Co was tu sprowadza dziewczyny? - zapytał Kamil.
- Chciałyśmy wam zrobić niespodziankę, ale widać, że się nie uda.
- Uda się ja nikomu nie powiem.
- To ok.
Jechałyśmy samochodem z Kamilem i rozmawialiśmy jak im tą niespodziankę zrobić. W końcu postanowilismy, że gdy przyjedziemy pod hotel, w którym mieszkają skoczkowie narciarscy pójdziemy do kawiarni, która jest obok, a później pójdziemy na trybuny koło skoczni. Po 10 minutach dojechaliśmy na miejsce.
- Dziękujemy za podwózkę - powiedziała Kinga.
- Nie ma za co.
- Tylko pamiętaj nie wygadaj się chłopakom - podroziłam palcem Kamilowi i się zaśmiałam.
- Będę trzymał język za zębami - zapewnił.
- Ok. To widzimy się na skoczni? - upewniła się jeszcze Kimga.
- Tak jest.
- Ok to do zobaczenia.
- Do zobaczenia - odpowiedział Kamil, a my ruszyłyśmy w stronę kawiarni.

********
Jesteśmy razem z Kingą pod skocznią właśnoe skończyła się seria treningowa. W kwalifikacjach Andrzej pobił swój rekord życiowy, a skoczył aż 235 m, czyli tylko 3 m bliżej od rekordu Polski, który ustanowił Kamil. Jesteśmy z niego bardzo dumne. Najbardziej Kinga, bo to w końcu jej brat. Za chwilę na zacząć się pierwsza seria konkursu, a my trzymamy kciuki za wszystkich naszych reprezentantów, żeby udało im się załapać do drugiej serii. Właśnie w tym momencie na trubunach zrobiło soę dużo głośniej, ponieważ na belce startowej zasiadł jakiś norweg. Zaraz po nim skakał Andrzej. Razem z Kingą ścisnęłyśmy mocnej kciuki i zaczęłyśmy dmuchać my pod narty. Andrzej skoczył bardzo dobrze, bo aż 211 m. Reszta naszych zawodników też dobrze skoczyła i w drugiej serii bili wszyscy. Ostarecznie Kamil był 14, Maciek 17, Andrzej 20, a Stefan 26. Zawody oceniam zdecydowanie na plus. Tak jak postanowiłyśmy wcześniej razem z Kingą i Kamilem poszłyśmy do domków skoczków. Gdy doszłyśmy przywitała nas ochrona, ale na szczęście Kamil dał nam wcześniej specjalne przepustki, więc mogłyśmy bez problemu wejść.  Gdy znalazłyśmy domek naszych rodaków podeszłyśmy do niego i zapukałymy. Tak jak się umawiałyśmy z Kamilem to on otworzył nam drzwi. Weszłyśmy do domku.
- Cześć chłopaki - powiedziałyśmy razem.
- Hej! A co wy tu robicie? - zapytał Andrzej.
- No jak to co? Przyjechałyśmy wam zrobić niespodziankę - powiedziała Kinga.
-  I wam się udała. W ogóle się was nie spodziewaliśmy. Kogo jak kogo, ale was nigdy - powiedział Maciek.
- No to dobrze. Właśnie o to nam chodziło.
- Skąd mieliście przepustki? - zainteresował się Piotrek. No super. Nie mógł znaleźć lepszego pytania?
- Wiesz ma się te znajomości nie? - uratowała mnie Kinga.
- Dobra nie wnikam, bo jeszcze coś złego z tego wyniknie - zakończył Piotrek.
Przegadaliśmy rak jeszcze chwilę. Później zaczęliśmy się zbierać. My z Kingą niestety mieszkamy w innym hotelu niż chłopaki, więc zadzwoniłyśmy po taksówkę. Oczywiście chłopaki ofiarowywali się, że któryś z nich nas podwiezie. Lecz my miałyśmy mocny argument, że są wyczerpani konkursem, więc po paru minurach opuścili. Za chwilkę podjechała do nas taksówka. Wsiadłyśmy do niej i podałyśmy taksówkarzowi adres naszego hotelu i pojechałyśmy. Po pary minurach byłyśmy juź na miejscu. Kinga zapłaciła taksówkarzowi i poszłyśmy do hotelu. W recepcji zameldowałyśmy się i okazało się, że musimy wjechać windą aż na 5 piętro, bo tam znajdował soę nasz tymczasowy pokój. Wjechałyśmy windą i zaczęłyśmy pilne poszukiwania pokoju numer 80. Gdy go znalazłyśmy szybko otworzyłam drzwi i zawołam:
- Ja zajmuję łazienkę, ty możesz wybrać sobie łóżko.
Kinga była wyraźnie nie zadowolona, ale to nie moja wina. Szybko się umyłam i wyszłam z łazienki. Kinga wybrała sobie łóżko prawej stronie, więc mi zostało to po lewej. Szybko się ogarnęłam i porozglądałam się po pokoju. Był on utrzymany w ciepłych barwach. Przy jednej i przy drugiej ścianie stało łóżko. Na ścianie wisiał telewizor. Na moje oko około trzydziesto calowy, więc nie był taki najgorszy. Po lewej stronie od wejścia była łazienka. Rozpakowałam trochę ubrań z mijej walizki i położyłam się do hotelowego łóżka. Sprawdziłam jeszcze coś na telefonie i owróciłam się na drugi bok. Nie wiem nawet kiedy zasnęłam.

----------------------
Hejka. Mamy nowy rozdział. Wydaje mi się, że jest on dłuższy niż poprzedni. Piszcie w komentarzach swoje opinie :D
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy czytają te moje wypociny.
PS. Przepraszam za wszystkie błędy.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

niedziela, 14 lutego 2016

Rozdział 1

-Hej! - zawołała Kinga.
-Cześć - odpowiedziałam.
-Idziesz się przejść? - zapytała.
-Ok. - Wyszłyśmy na pole. Była bardzo ładna pogoda, chociaź był dopiero luty. Dzisiaj są walentynki, czyli jakby to powiedział mój kolega ze szkoły jeszcze w Wałczu ,, Dzisiaj są wale drinki''. Zapewne nie dostanę żadnej walentynki, bo niby od kogo. Nie mam chłopaka, więc kto ma mi ją dać i ja też nie mam komu dać. Kinga zaczęła coś mówić, ale ja jej w ogóle nie słuchałam.
-Co o tym sądzisz? - zapytała.
-Tak to dobry pomysł - odpowiedziałam zmieszana, bo nie wiedziałam o czym mówiła.
-Czy ty mnie w ogóle słuchałaś? - zapytała.
-No nie za bardzo. Możesz powtórzyć? - zrobiłam maślene oczka.
-Ok, ale następnym razem masz mnie słuchać, bo ci już nie powtórzę - pogroziła palcem i się zaśmiała.
-Ok to mów - uśmiechnęłam się.
-No, więc mówiłam o tym, że dzisiaj jest piątek, więc mogłybyśmy zrobić chłopakom niespodziankę i polecieć do Vikersund. Co o tym sądzisz?
-Fajnie by było, potrzebne nam bilety.
-O bilety się nie martw. Andrzej zostawił mi dwa bilety dla ciebie i dla mnie akurat do Vikersund. 
-No dobra, a co z samolotem?
-Chodź do mnie. Popatrzymy w internecie i może uda nam się zabukować bilet jeszcze na dzisiaj.
-To chodź. 
Szłyśmy z jakieś 5 minut i już byłyśmy pod domem Kingi. Weszłyśmy i poszłśmy do jej pokoju. Kinga wzięła laptopa i zaczęła szukać biletów. W tym czasie zadzwonił mój ukochany brat.

* Rozmowa telefoniczna *

- Cześć braciszku!
- No cześć siostra! Co tam robisz?
- Siedzę sobie z Kingą w jej pokoju. A co chciałeś?
- A nic. Tak sobie zadzwoniłem, bo mi się nudziło.
- Aha. Taka sprawa. Co tam robi moja kochana bratanica?
- Śpi. 
- Aha. To szkoda, bo chciałam sobie z nią porozmawiać.
- Yhm. Ja już widzę te twoje rozmowy z nią. Będziesz jej mówić jaki to ja niedobry i żeby mnie nie słuchała.
- Przecież muszę jej coś nagadać.
- Dobra siostra ja już kończę, bo Monika mnie woła.
- No tak tak kochany mężulek musi iść. Pa pa.
- Hahaha bardzo śmieszne. Pa.

* Koniec rozmowy telefonicznej *

-I jak znalazłaś coś?
-Tak. Są bilety na jutro na 8:45 do Vikersund.
-To zabukuj i lecimy zrobić im niespodziankę. 
-Ok. Zabukowałam. 
-To dobrze. Ja już będę się zbierać. To jutro do ciebie przejdę o 8 i pojedziemy na lotnisko.
-Ok. To pa - pocałowałam ją w policzek i poszłam na dół się ubierać. Gdy wychodziłam powiedziałam wszystkim ,,Dobranoc'' i zamknęłam za sobą drzwi. Droga do domu zajęła mi jakieś 10 minut. Gdy weszłam od razu poszłam się myć, a później spać.
-------------------------------------
Hej! No więc mamy pierwszy rozdział. Za wszystkie błędy przepraszam. Jeśli czytacie zostawcie jakiś ślad po sobie w postaci komentarza. Może byś to nawet kropka, ale skomentujcie. :D

sobota, 13 lutego 2016

Prolog

Hej! Jestem Maja Kubiak. Mam 19 lat no prawie 20. Mieszkam w Dzianiszu. Mam 2 braci Błażeja i Michała. Tak Michał Kubiak, kapitan reprezentacji Polski w siatkówce to mój brat. Mam też przecudowną bratanicę, Polę, którą wręcz uwielbiam. Moją jedyną przyjaciółką jest siostra Andrzeja Stękały, Kinga. A tak w ogóle to zdradzę wam w sekrecie, że Andrzej już od dawna mi się podoba. No, ale wiecie to jest skoczek, który przecież na mnie zwykłą dziewczynę nigdy nie popatrzy. Może i jest to brat mojej bff, ale co z tego. Przecież nie będę mu się narzucać.
--------------------------
Hej. To moje pierwsze opowiadanie takie na serio, które zamierzam dokończyć. Więc myślę, że będzie dobrze. Za wszytkie błędy ortograficzne i stylistyczne serdecznie przepraszam.
Czytasz = komentujesz*

* komentarz jest to dodatkowa motywacja dla autora (jakby ktoś nie wiedział)